Jak Michnik podpisał się pod Kaczyńskim

Dziesięć lat temu też były wybory prezydenckie i też w nadzwyczajnych okolicznościach. Pamiętam, jak któregoś dnia kampanii zadzwoniłem do Joachima Brudzińskiego, a on z pewnym zdziwieniem powiedział mi, że Adam Michnik podpisał się na liście dla Jarosława Kaczyńskiego. Byłem wtedy dziennikarzem „Gazety Wyborczej”, więc zweryfikowałem informację u źródła. Adam powiedział, że nie popiera Kaczyńskiego, ale nie chciałby, żeby nie mógł kandydować z powodu braku podpisów, więc się podpisał.

Dziś PiS zdecydował, że Rafał Trzaskowski będzie miał tylko siedem dni na zebranie podpisów, a dzień wcześniej odrzucił poprawkę Senatu, która wydłużała ten czas do dziesięciu dni. Ot, różnica.

PS A z czysto politycznego punktu widzenia to PiS zrobił po prostu głupio. W siedem dni PO i tak zbierze te podpisy, co ludzie Trzaskowskiego przedstawią jako wielki sukces i dowód na to, że kandydat jest na fali. Trzeba było dać jeden dzień – może by się udało zablokować kandydaturę – albo zgodzić się na dni dziesięć, żeby nie tworzyć wrażenia, że Andrzej Duda boi się rywala.