Kurski z pierścieniem, Wałęsa wycięty

„Wiadomości” z 31 sierpnia były przeżyciem wyjątkowym nawet dla wiernych widzów tego programu. W rocznicę porozumień sierpniowych TVP zaczęła od materiału historycznego, w którym nie padło nazwisko Lecha Wałęsy. Duże osiągnięcie reporterskie. Potem był metropolita gdański Sławoj Leszek Głódź wręczający pierścień prezesowi TVP Jackowi Kurskiemu za to, że ten „odmienia oblicze telewizji”; zresztą w kwestii „odmieniania” pełna zgoda z arcybiskupem. Dla Wałęsy znalazło się miejsce potem. Popłynęła fala wyzwisk. Że agent, że brał pieniądze, że donosił, że megaloman i że teraz wykorzystuje rocznicę, by pomagać totalnej opozycji. Uważny widz mógłby się w tym momencie zafrasować. Dlaczego Wałęsa, który 31 sierpnia 1980 r. był ewidentnie nikim – co wykazał przecież pierwszy materiał „Wiadomości” – miałby teraz wykorzystywać rocznicę? Kogo on chce oszukać?

Napisałem w końcu długą recenzję tego wydania „Wiadomości”. Potem zacząłem skreślać. Najpierw skasowałem wszystkie przekleństwa, bo nie wypada. Następnie zniknęły wzmianki o Goebbelsie, bo to tylko nic niewnosząca obelga; tekstu nie powinny dyktować emocje. Potem pożegnałem się z nawiązaniami  do Orwella, bo strasznie zgrane. Jeszcze bardziej wytarte są porównania do „Dziennika Telewizyjnego”, bo TVP pod Kurskim wystarczająco już na nie zasłużyła; każdy kto pamięta media PRL, przeżywa dziś drugą młodość. W ten sposób recenzja zniknęła, z wyjątkiem jednego natarczywego pytania. Dlaczego RMF FM – stacja w końcu prywatna – oddaje czas antenowy żałosnemu propagandziście Ziemcowi, który daje twarz żenadzie w mediach publicznych?