Na marginesie rekonstrukcji. Dlaczego to tyle trwa?

Intensywnie nie zgadzam się z tezą, że rekonstrukcja ma coś przykryć i dlatego tyle to trwa.

Zwolennicy tej tezy – którzy raczej nie przepadają za PiS – uważają, że przedłużające się zamieszanie ma odwrócić uwagę od zamachu na sądy i ordynację wyborczą.

Teza ta, aczkolwiek chwytliwa, ma pewien minus. Nie uwzględnia ona faktu, że dla wyborców PiS zamach na sądy nie jest zamachem na sądy, lecz reformą sądownictwa, a zamach na ordynację nie jest zamachem na ordynację, lecz zaprowadzaniem porządku w PKW.

Natomiast rekonstrukcja to w oczach zwolenników PiS ruch kompletnie niezrozumiały, atak na najlepszą premier ćwierćwiecza i zastąpienie jej cokolwiek podejrzanym gościem z milionami na koncie i hipoteką obciążoną banksterstwem oraz kontaktami z PO. W tle są spekulacje o chorobie Jarosława Kaczyńskiego, plotki o dymisjach ministrów i coraz ostrzejszych konfliktach za kulisami.

Dlatego wciąż nie rozumiem, dlaczego to tyle trwa. Oraz kiedy i z jakich powodów Mateusz Morawiecki zastąpił Jarosława Kaczyńskiego w roli zmiennika Beaty Szydło.