Czy leci z nami premier

Minął tydzień od wywiadu Jarosława Kaczyńskiego dla „Gazety Polskiej”, w którym szef PiS zaoferował Andrzejowi Dudzie targ: w zamian za odpuszczenie polityki wewnętrznej dostanie politykę zagraniczną. Kaczyński – będąc poza rządem, formalnie z pozycji szeregowego posła – proponuje polityczną umowę rządu z prezydentem. Pytanie, czy uzgodnił to z Beatą Szydło, należy do kategorii retorycznych.

Ale pani premier nawet nie skomentowała tej oferty. Znalazła czas na gratulacje dla polskich piłkarzy, wsparła krucjatę różańcową, złożyła rutynowy hołd Kaczyńskiemu („Gratulując wszystkim Polakom, pragnę przede wszystkim podziękować liderowi naszego środowiska premierowi Kaczyńskiemu za upór oraz determinację, z jaką walczył i prowadził obóz dobrej zmiany do zwycięstwa. Dziękuję, że jest on dziś gwarantem stabilności i jedności politycznego zaplecza dla rządu”) i podzieliła się z nami swoimi kłopotami ze wzrokiem („nie dostrzegam złych relacji między prezydentem a szefem MON”).

To niesamowite, jak bardzo można nie istnieć, będąc premierem. I to premierem w państwie, w którym szef rządu jest tak silnie umocowany.