Notka dla miłośników teorii spiskowych

Piszę tę notkę na gorąco, jeszcze przed spotkaniem Jarosława Kaczyńskiego z Andrzejem Dudą, więc nie wiem, jak rozwinie się dzień. Na razie rozwija się nader interesująco.

Uwaga porządkująca na wstępie: są tacy, którzy wierzą, że zainteresowanie podwładnych Zbigniewa Ziobry Michałem Królikowskim pozostaje bez związku z faktem, że Michał Królikowski współpisał ustawę tegoż Ziobrę osłabiającą oraz krytykował poprzednią ustawę Ziobrę wzmacniającą. To nie jest tekst dla takich ludzi. Apeluję o trochę wiary w teorię spiskową.

Jak z tego punktu widzenia wyglądają sprawy?

1) Mamy wojnę Ziobry z Dudą.

2) Mamy wojnę Antoniego Macierewicza z Dudą.

3) Mamy zapewnienia o porozumieniu Kaczyńskiego z Dudą.

Na dłuższą metę to nie do pogodzenia. Nie będzie PRAWDZIWEGO porozumienia Pałacu z Nowogrodzką, jeśli prezes nie zdyscyplinuje ministrów. Bo cóż prezydentowi po zapewnieniach, że Kaczyński szanuje jego z nagła nabytą podmiotowość, jeśli potem podwładni Kaczyńskiego sobie po prezydencie hasają jak chcą? Skądinąd osobiście niespecjalnie wierzę w zgodę prezesa z prezydentem, choćby z uwagi na brak zaufania, skonfliktowane otoczenia i rozbieżne interesy.

Sprawy zaszły tak daleko, że jedynym akceptowalnym przez Dudę rozwiązaniem byłyby dymisje Ziobry i Macierewicza. To zaś pociągnęłoby za sobą wojnę na prawicy i PiS mógłby zapomnieć o samodzielnej większości.

Ale brak kary dla ministrów oznacza konflikt z prezydentem, który przyniósłby efekty bliźniacze do wojny z jastrzębiami.

Jakimś wyjściem byłaby dymisja premiera i budowa nowego rządu, ale to też byłaby niełatwa operacja. Pośrednie rozwiązania – wymuszenie pojednawczych gestów Macierewicza i Ziobry wobec Dudy – pomoże tylko na krótką metę.

Kaczyński, mimo doskonałych sondaży, znalazł się w trudnej sytuacji. Prezydenckie weta obudziły w obozie władzy demony ambicji. Zjednoczona prawica rozłazi się w szwach.