PiS zapłaci za billboardy więcej, niż myśli

Przypomina się przy okazji afery billboardowej stary dowcip.

– Chłopcy, nie sikajcie do basenu.
– Ale wszyscy wokół sikają.
– Ale tylko wy z trampoliny.

Utwierdzam się w przekonaniu, że skandal z tą kampanią w ostatecznym rozrachunku będzie kosztował PiS więcej niż te kilka czy kilkanaście milionów złotych (na dokładne rachunki przyjdzie nam jeszcze poczekać). Żadna partia nie doiła spółek tak ostentacyjnie, jak czyni to PiS.

Stała się przy tym rzecz dziwna – opozycja wyprowadziła kilka celnych ciosów, powstał dobry spot PO. A PiS się gubi, czego znakiem jest chaos informacyjny.

„Ani rząd, ani PiS nie ma nic wspólnego z kampanią billboardową dotyczącą sądownictwa” – powiedział wiceminister sprawiedliwości (i członek klubu parlamentarnego PiS) Michał Wójcik.

„Rząd RP musiał podjąć pewne działania, także o charakterze medialnym, aby tę histerię zrównoważyć i uspokoić. Poza tym wszystko jest zgodne z prawem, fundacja narodowa jest od tego, aby jedną z najważniejszych spraw narodowych podjąć” – ogłosił wicemarszałek Ryszard Terlecki.

Uprzejmie proszę stosowne czynniki o wyjaśnienie, kto kłamie: wiceminister sprawiedliwości czy wicemarszałek Sejmu.