Sytuacje nieporównywalne

W rubryce Mazurka i Zalewskiego w tygodniku „w Sieci” czytam, przepraszam za długi cytat, notkę taką:

„Straszna ta Sadurska, prawda? I straszne, że PiS obsadza stołki swoimi ludźmi? Oj straszne. Ale tu mamy taką ciekawostkę. Na szefa banku Alior szykowany jest niejaki Michał Chyczewski. Jego nominacja prawdopodobnie nikogo nie oburzy, chociaż był wiceministrem skarbu. Ale wiceministrem w rządzie PO, więc on może wchodzić do zarządów. Natomiast Sadurska nie. Prosimy zapamiętać tę prostą i logiczną zasadę”.

Rozumiem, że rubryka jest satyryczna, bywa zresztą naprawdę zabawna, ale ta notka to jednak potknięcie autorów. Potknięcie, bo nie chciałbym zakładać, że zestawili te nominacje z rozmysłem.

Pani Sadurska – dziś w zarządzie PZU – całe życie zajmowała się polityką i wyłącznie z nią jest kojarzona. Nie ma doświadczenia w biznesie. Ukończyła studia podyplomowe w związanej z KUL Lubelskiej Szkole Biznesu, której strona internetowa nie zawiera żadnych informacji o oferowanych studiach ani kadrze, mogę więc domniemywać, że nie jest to wybitna uczelnia.

Michał Chyczewski był przez rok radnym dzielnicowym PO w Warszawie, potem przez półtora roku wiceministrem skarbu (w randze podsekretarza stanu). Poza tym: skończył najlepszą polską uczelnię ekonomiczną (SGH), zrobił MBA na Uniwersytecie St. Gallen oraz, jak przypomina portal wgospodarce.pl, ma za sobą Harvard Business School. Był starszym ekonomistą w BPH, pracował w konsultingu (ostatnio EY), przez rok (2015-16) reprezentował Polskę przy WTO.

To nie są podobne życiorysy, to nie są porównywalne sytuacje. Oburzenia na nominację Chyczewskiego nie ma nie dlatego, że był wiceministrem, lecz dlatego, że był nie tylko wiceministrem. Nawet w rubryce satyrycznej sfera faktów powinna być uszanowana.