Co z odpowiedzialnością polityczną po śmierci Igora?

Rok temu we wrocławskim komisariacie został zamęczony Igor, co zarejestrowała kamera w paralizatorze. „Został zamęczony” to zresztą eufemizm – młody człowiek zmarł torturowany przez policjantów. Strasznie brzmią dziś wyjaśnienia policji, dlaczego w ogóle został zatrzymany: „Mężczyzna ten zachowywał się nerwowo, m.in. rozglądając się na wszystkie strony”.

Przez rok niewiele się w tej sprawie stało. Policjanci-oprawcy pracowali. Śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez tzw. stróżów prawa dwukrotnie przenoszono. Nie przypominam sobie konferencji prasowej Mariusza Błaszczaka, Zbigniewa Ziobry czy odpowiedzialnego za policję wiceministra Jarosława Zielińskiego, na której przedstawialiby wyniki dochodzenia i zapewniali o swej determinacji i woli wyjaśnienia tragedii.

Prokurator, który miał dostęp do kamery z paralizatora jakoś nie chwalił się tą wiedzą. Trudno nie odnieść wrażenia, że zapadła decyzja, że śmierć Igora należy zatuszować.

Dopiero emisja wstrząsających nagrań przez TVN – dziennikarzom należy się wielkie uznanie – sprawiła, że coś się ruszyło. Po dwóch dniach pracę stracili ważni dolnośląscy policjanci, w tym komendant wojewódzki. Pracę zachował o dziwo rzecznik policji, choć to co wygadywał, kwalifikuje go do natychmiastowego zwolnienia. „Pan minister uznał, że zachowanie, które zarejestrowała kamera, wskazuje na to, że ten funkcjonariusz mógł nie zachowywać się w sposób, który ma pozytywny wpływ na wizerunek policji” – powiedział młodszy inspektor Ciarka. I ubolewał, że „niestety takie pojedyncze przypadki wpływają negatywnie na nasz wizerunek”.

Ale ja pytam o odpowiedzialność polityczną. Nie wiem, jakim cudem Jarosław Zieliński pozostaje wiceministrem spraw wewnętrznych odpowiedzialnym za policję. Człowiek od konfetti, czerwonych dywanów, występów wokalnych i delegacji na Podlasie, natomiast jaskrawie niepasujący do zajmowanego stanowiska, powinien się z nim pożegnać w trybie natychmiastowym.

Gdzie jest w tym wszystkim prokuratura? Chciał ją sobie PiS podporządkować, to może by w pakiecie wziął i odpowiedzialność za jej działania (zaniechania)?

Sprawa Igora – gdyby komukolwiek na tym zależało – mogła być szybko wyjaśniona. Są dwa wytłumaczenia, dlaczego przez rok wyjaśniona nie została. Albo miała być zatuszowana, albo państwo to wciąż kamieni kupa. Obie możliwości są dla PiS (Prawa i Sprawiedliwości podobno) kompromitujące i obie rujnują wizerunek tego ugrupowania, walczącego (teoretycznie) o to, żeby państwo było silne i sprawne.

PS. Mija kolejny dzień, nie ma nawet konferencji prasowej pana Zielińskiego, nie mówiąc o jego dymisji. A TVN przypomniał, że niemal przed rokiem wiceminister zapewniał w Sejmie, że resort do sprawy podchodzi bardzo poważnie. Nawet w tym rządzie mało jest ludzi aż tak zasługujących na dymisję jak Jarosław Zieliński, a to już niemałe osiągnięcie.