Ubekistan sprzątnął Petru i inne odkrycia

„Gazetę Polską” wypełniają teksty ciekawe, ciekawsze i te poza skalą. Perłą w tej ostatniej kategorii jest felieton Jerzego Targalskiego „Kto kogo rozliczy”, będący ozdobą bieżącego numeru tego coraz mniej niestety poczytnego periodyku.

„Na przełomie września i października ub. r., w ogródku kawiarni w Żywcu wysoki weteran MSW zapewniał niższego rangą przedstawiciela resortowej rodziny: >>Za rok to już się skończy<<”. Można z tego wnioskować, iż próba ostatecznego obalenia rządu nastąpi po Świętach” – analizuje Targalski.

Co było wstępem do próby obalenia rządu? Obalenie Nowoczesnej, co wiemy także dzięki Targalskiemu: „Wstępem była decyzja bezpieki o likwidacji Nowoczesnej”. Po likwidacji Nowoczesnej przyszedł czas na „psychologiczne uderzenie sondażami”.

Następnie – trzymacie się jeszcze jakoś moi biedni czytelnicy? – „Ubekistan pogroził ustami profesora Śpiewaka”, że „PiS-owcy zostaną wycięci”, co miało według Ubekistanu przestraszyć i zdemobilizować przeciwnika.

Reszta felietonu Targalskiego nie oferuje nawet tych pozorów logiki, którą dają niekiedy paranoiczne teksty i w które obfituje pierwsza połowa artykułu. Autor zerwał więzy z gramatyką i, uwolniony od brzemienia reguł polszczyzny, pisze tak: „Zaczęło się więc kunktatorstwo, dostosowywanie się i udawanie w złudnej nadziei, że jak się będzie potulnym, zachowa się wokół siebie bezpiekę, a niektórzy zaczęli nawet słać listy z przeprosinami do WSI, to pozostaną na stanowisku, trzeba tylko wyrzucić za burtę groźnych dla Targowicy i Ubekistanu”.

Mamy, coraz bardziej bezradni, do czynienia z ciągiem luźno powiązanych słów, jakby autora poza rozumem opuścili także redaktorzy i dział korekty.