Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Zaraz wracam - Wojciech Szacki: tu piszę o Polityce Zaraz wracam - Wojciech Szacki: tu piszę o Polityce Zaraz wracam - Wojciech Szacki: tu piszę o Polityce

23.02.2017
czwartek

Pokot bez emocji

23 lutego 2017, czwartek,

„Pokot” Agnieszki Holland to film może i wybitny, tyle że oglądać się go nie da. Nie daje widzowi satysfakcji ani jako thriller, ani jako czarna komedia, ani jako baśń.

Nie jestem krytykiem filmowym, ale dobre thrillery kojarzą mi się z napięciem i zwrotami dynamicznej akcji. Trup się w „Pokocie” ściele wprawdzie gęsto, ale, trzymam się zwierzęcej tematyki, akcję filmu przegoniłby byle żółw. A jeśli chodzi o napięcie, to gdzieś po kwadransie nawet osioł wie, kto będzie mordercą.

Czarna komedia powinna być śmieszna. Kilka scen jest w „Pokocie” naprawdę zabawnych, w tym zwłaszcza brawurowy monolog listonosza, jak zwykle świetny jest też Gierszał w roli dotkniętego padaczką informatyka, który wnosi do filmu trochę życia – ale na dwie godziny to zasmucająco mało.

Baśń? Nastrój budują świetne zdjęcia pięknej przyrody, ale brakuje w tym filmie poezji i lekkości.

To zresztą – poza wszechogarniającą nudą – jest mój główny zarzut wobec „Pokotu”. Schemat goni schemat i schematem pogania. Jak myśliwy, to obowiązkowo wredny i dziwkarz-alkoholik przy tym; jak ksiądz, to fanatyk, jak entomolog, to zbzikowany. Żadnego życia w tych postaciach nie uświadczysz, żadnej ciekawości nie budzą, żadnej interesującej przemiany nie przechodzą.

Co można wynieść z „Pokotu”? Że nie należy dręczyć zwierząt? Że krzywda im wyrządzona wraca? Wow, co za niesamowite przesłanie.

„Pokot” to film z gatunku tych, których recenzje powstały długo przed premierą i mogę się domyślać, co, kto, i w jakiej redakcji o nim napisze. Recenzje będą skrajne, ale domniemuję, że film wzbudzi emocje głównie wśród krytyków, a widzów pozostawi doskonale obojętnymi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 17

Dodaj komentarz »
  1. Właściwie powinienem poczekać do obejrzenia filmu, ale spytam pana. A książkę pan czytał? 😉

  2. nie

  3. Czyli między Wami remis. Ja przegrywam z każdym, bo ani nie czytałem książki, ani nie oglądałem filmu 😉

    Recenzja fajna, taka śmieszno-straszna. Kosztowała mnie niekontrolowany atak śmiechu, gdy wyobraźnia podsunęła obraz Redaktora, cierpiącego od nudy i bezradnie wiercącego się w kinowym fotelu. Nie myślcie, że jestem sadystą, nie! też jestem ofiarą polskiej kinematografii, odkąd lekkomyślnie poszliśmy z kumplem na film „Ziarno prawdy”. Gdzieś tak od połowy wspomnianego „Ziarna”, fotel kolegi nieustannie skrzypiał, on sapał i stękał jak na torturach, a ja coraz bardziej poddawałem się atakom histerycznego śmiechu. Dzięki temu, wyszedłem z kina w dużo lepszym stanie, niż kolega, choć nabawiłem się wspomnianej skłonności do niekontrolowanych wybuchów śmiechu, podczas gdy normalną reakcją byłoby współczucie 🙂

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Sylwester Oberżysta – A ta recenzja dotyczy książki?

  6. Wielu wybitnych filmow ogladac sie nieda. Film utytulowany nie musi byc filmem wybitnym, a tez ogladac sie go czsem nie daje. Swiat i ludzie rozczarowuja. Pan wyglada na mlodego, wiec odkrycie tej gorzkiej prawdy jeszcze przed Panem. Moze powinnismy zaczac sie w ludzie tytulowac inaczej, bo dowiadujemy sie, ze ” Panow ” juz mamy, a nawet ze sa oni dobrzy. Pozdtrawienia. JB.

  7. Książka była bardzo dobra.

    A co do Holland – po tym jak położyła taki samograj jak „W ciemności” (jeden z bardziej żenujących filmów jaki widziałem) to mnie to specjalnie nie dziwi. Obejrzałbym zdjęcia, bo uwielbiam Ziemię Kłodzką ;).

  8. A to trzeba książkę przeczytać. Dla mnie była zaskakująca.

  9. A to szkoda panie Wojtku, bo jest świetna.Dlatego myślę, że film nie może być tak słaby jak Pan pisze.Idę jutro.

  10. to ja proponuję jednak książkę przeczytać 🙂
    jest i „jednym kliknięciem” dostępna w e-booku:
    http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/4192/Prowadz-swoj-plug-przez-kosci-umarlych—edycja-filmowa—Olga-Tokarczuk
    A tak poza tym, ten film jest naprawdę udany w przeciwieństwie do „Milczenia” Scorsese 🙂

  11. Popieram „Sylwestra”. Przeczytanie książki w wypadku akurat tego filmu wydaje mi się kluczowe. Książkę Tokarczuk czytałem. Za to filmu jeszcze nie oglądałem 🙂

  12. Właśnie obejrzałem film i nie zgadzam się z panem. Podejrzewam, że świadomość tego kto zabił wchłonął pan z innych recenzji czy omówień. W czasie lektury książki nie domyślałem się po 15 minutach kto zabił. Również moja żona, z którą byłem w kinie nie domyślała się kto jest mordercą, a nie powiedziałbym, że jest nierozgarnięta.
    Olga Tokarczuk pisząc scenariusz poprawiła i zmieniła kilka rzeczy, niemniej film mówi dokładnie to samo co książka.
    Jest to thriller ekologiczny wymieszany z kryminałem i traktatem filozoficznym o stosunku człowieka do człowieka (zwierzęta nie są tu tylko zwierzętami ale wszystkimi istotami, które są maltretowane i zabijane bo nie mają władzy i nie ptrafią się same bronić).
    Nie jestem przywiązany do szufladkowania książek czy filmów, ale jak widzę ma pan z tym problem. Lubi pan świat ładnie poukładany w odpowiednich przegródkach.
    Najmniej podobał mi się właśnie Gierszał w roli chorego informatyka, bo uważam, że jest to zagrane wyjątkowo infantylnie. Wolałbym postać z książki bo była bardziej prawdziwa. Nie pamiętam już czy w książce była postać listonosza, ale nie ma to znaczenia, ten monolog jest rzeczywiście dobry. Pani Holland przesadziła chyba tylko z ilością wydzielin wydostających się z ust bohaterów co byłoby śmieszne gdyby nie było obrzydliwe. Nie wydaje mi się, że jest to również film o cechach komedii. Śmieszne momenty zdarzają się w życiu w najbardziej nieoczekiwanych momentach, jak np głośny bąk w czasie ślubu, więc oczekiwanie, że zrobimy super poważny film tylko dlatego żeby zachować dla pana przyjemności czystość gatunkową to wyraz naiwności.

  13. Pan chyba nie uważał na filmie „Pokot”. Nie jest to ani baśń ani czarna komedia. Bo ja można śmiać się z tak wielkiej krzywdy żywych istot. Widać, że Pana los zwierząt kompletnie nie obchodzi, zapewne ze smakiem zjada Pan mięso nie mylą o tym, e ktoś specjalnie dla Pana zamordował żywą istotę i jest to jej poćwiartowane ciało. Ten motyw resztą pojawia się w Pokocie. Pokot ma idealnie ukazuje zaciemniałe myślenie ludzie na temat zwierząt, okropność, sadyzm, bezinteresowność. On ma ukazywać co się dzieje i że przez to jest źle, że ludzie się pogubili, że mordują żywe istoty i maja z tego zabawę. To jest najważniejszy motyw. Pan z swoją opinią, że ma to cechy czarnej komedii czy baśni, czy ze zdaniem „Co można wynieść z „Pokotu”? Że nie należy dręczyć zwierząt? Że krzywda im wyrządzona wraca? Wow, co za niesamowite przesłanie.” znalazłby się po stronie księdza, myśliwych, którzy ignorują zwierzęta, nie dbają o nie i własnie ten zły pogląd na zwierzęta, Agnieszka Holland chciała pokazać, jaka to tragedia polskiego ale i nie tylko społeczeństwa, która jest tak okrutne i barbarzyńskie. Zabijanie, rozczłonkowywanie, zjadanie ciał istot żywych, ssaków takich jak my. O tym mówi Duszejko w filmie. To jest główny, to co się dzieje, to film oparty na prawdziwym życiu. I właśnie te stereotypy powodują posunięcia się do barbarzyństwa. Tak owszem wiadomo kto jest morderca, ale motyw nie jest wiadomy. Na końcu się wszystko wyjaśnia. Jak można ta zignorować główne przesłanie filmu, jest to porażka.. Tytuł Pana artykułu powinien brzmieć „Pokot bez zrozumienia” niestety.

  14. Nie oglądałem wprawdzie „Pokotu”, ale oglądałem „Janosika”, a raczej próbowałem oglądać i znam ten ból. Pani Agnieszce jakoś ostatnio nie idzie, gdy próbuje kręcić filmy we wschodniej Europie.

  15. Nie lubię ani myśliwych, ani „Pokotu”, natomiast lubię zwierzęta (życiowo, ale i kulinarnie).

  16. akurat „Prowadź……..” wydaje mi się być najsłabszą książką bardzo cenionej przeze mnie Olgi Tokarczuk, dlatego nie spodziewałem się filmu wybitnego.

  17. Jak mówił Artur Sandauer (cytuję z pamięci): Mówią, że to wybitny pisarz, ale żeby to ocenić, trzebaby go przeczytać. Ale ak, skoro przeczytać go nie sposób.

  18. a ja jestem myśliwym i wkurza mnie to nawiedzone schematyczne malowanie myśliwych jako morderców bez serca i sumienia. Można nie jeść mięsa, ale jak sie je je, to ktoś wyhodował (często w złych fermowych warunkach) a potem zabił to zwierze dla nas, a my na tacce już sobie mięsko kupimy w sklepie, lub na talerzu podane w restauracji zjemy. Jeśli uznamy że człowiek może jeść mięso i wciąż być moralnym człowiekiem, to polowanie jest najmniej zakłamana forma jego zdobycia. Ja jem tylko mięso pochodzące od upolowanych dzikich zwierząt. Jak nie upoluje lub kolega nie podzieli sie ze mną swoja zdobyczą, jem warzywa. Przestrzegam łowieckiej etyki i prawa . Dbam by moje polowanie nie zubożyło przyrody. I zwykle upolowane przeze mnie zwierzę cierpi znacznie mniej ,ginąc z mojej reki, niż gdyby zginęło „naturalnie” cokolwiek to znaczy. Zwykle to znaczy rozszarpanie żywcem przez inne zwierzę. Nie czuję sie degeneratem.

css.php