PiS wszedł na własną minę

Zewsząd – a najbardziej z PiS – słychać narzekania, że mało ludzi przyszło na manifestację tej partii 13 grudnia. Demonstrantów było wyraźnie mniej niż na marszu opozycji.

Dziwię się temu zdziwieniu. Nie mogło być inaczej. Tradycja manifestacji poparcia dla rządzących jest w Polsce raczej słabo ukorzeniona. Wdzięczność nie wygania ludzi na ulice, szczególnie w mróz.

Pozostają działacze partyjni, których teoretycznie można by do maszerowania przymusić, ale po roku korzystania z uroków życia klasy panującej nie są oni skłonni marznąć na dworze i wznosić okrzyki na cześć rządu.

Przewagi frekwencyjnej rządu nie potrafiły wykazać nawet „Wiadomości”.

A co naprawdę dziwi, to fakt, że ktoś w PiS wpadł na tak idiotyczny i skazany na widowiskową klęskę pomysł.

PS. Pogadałem chwilę z posłem PiS.
– Średnio wam wyszła ta manifestacja.
– Średnio? Wcale nam nie wyszła. Jedni myślą o Świętach, inni myślą, że się już nachodzili i im się udało, a inni się obrazili, że chodzili i nic nie dostali…