Ja jako krytyk

Doskonale zdaję sobie sprawę, że ta notka jest przeraźliwie nie na czasie i zupełnie nie na temat, ale nic nie poradzę na to, że dopiero wczoraj obejrzałem nakręcone w 2012 r. dzieło „Last minute” i wciąż jestem pod wrażeniem. „Obejrzałem” to zresztą słowo nieco na wyrost. Nie wiem, czy ktokolwiek widział ten film w całości, ale jeśli obył się on bez scenarzysty i reżysera – a wszystko na to wskazuje – to przecież i widzowie są zbędni.

Od fabuły bolą oczy, zęby i wszystko inne, jednak w tym filmie jest i coś godnego uwagi, a mianowicie niedopasowanie wieku aktorów do postaci. Było rażące, nawet na tle wszystkich innych niedorzeczności. Przyznam, że zagadnienie to zafrapowało mnie na tyle, że aż zajrzałem do wikipedii.

Głównego bohatera – owdowiałego nauczyciela – gra Wojciech Mecwaldowski, który w chwili kręcenia filmu miał 32 lata.

Jego córkę – 22-letnia Klaudia Halejcio.

Matkę – Aldona Jankowska, lat 48.

Licealną miłość – 27-letnia Anna Szarek.

Zastanawiam się po prostu, jak to możliwe, poza najbardziej banalnym wytłumaczeniem – że nikt inny nie chciał w tym zagrać.

I jeszcze jedno – dlaczego po paru latach TVN puścił to coś w tzw. prime time?