Piotrowicz i inne ofiary

Szykanowani niegdyś, atakowani dziś, prześladowani w przyszłości – biedni, nieszczęśliwi rozmówcy braci Karnowskich w tygodniku „wSieci”. Ich świat to przygnębiające i nieprzyjemne miejsce, nawet jeśli robią w nim oszałamiającą karierę.

– Niestety zdarzają się groźby, czasem bardzo nieprzyjemne. Próbuje się zastraszać reporterów, wywierać na nich presję, zmusić do zmiany perspektywy. Obawiam się jakiejś prowokacji – żali się szefowa „Wiadomości” Marzena Paczuska.

Biedny jest też poseł prokurator Piotrowicz, który tak wspomina swe traumatyczne przeżycia z czasów PRL: „Zaczęły się regularne szykany. Tak zwane czołganie człowieka. To był mroczny czas i to, co zrobiłem, wymagało odwagi. Zalazłem im za skórę i zaczęło się szukanie na siłę haków. Czegokolwiek, czym można by we mnie uderzyć”.

Rys męczennika odnajduje w sobie potentat medialny o. Rydzyk, hołubiony przez pana prezydenta, panią premier, marszałków i połowę rządu. „O, nie powiedziałbym, że radio jest na pewno bezpieczne. Oni dochodzili przeciw nam bardzo wysoko, także niestety w kościele. I stosowali przeróżne metody. Ten nacisk był straszliwy, z każdej strony. Kiedyś jeden z księży powiedział do mnie: „Tadeusz, oni cię zabiją”. Zapytałem „Jak?”. Odpowiedział: Przez media. Ja ich znam”. I znał, bo był z rodziny, której członkowie byli bardzo wysoko w tamtych strukturach”.

Ale i teraz nie jest różowo. „Zainteresowałem się ostatnio reklamami. Mówię o spółkach państwowych. A ile dostaje Telewizja Trwam? Zastanawiam się więc, czy ktoś tam w tych spółkach nie oszukuje – zamartwia się zakonnik.

Kiedy ktoś czuje się nie dość czołgany obecnie, stara się pocieszyć nagonką, która nadejdzie. Sędzia Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska, dla której specjalnie wykrojono artykuł w siódmej bodaj w tej kadencji ustawie o Trybunale, by to ona mogła przejąć w nim władzę, mówi: „I tak zaatakują mnie bez litości za te kilka słów prawdy”.

Językoznawcom zostawiam interesującą kwestię języka, którym posługują się ci wszyscy nieszczęśnicy. Skrzywdzeni i poniżeni, ale nie wiadomo przez kogo. Gdzieś po drodze zgubili podmiot i zostały im przedziwne bezosobowe konstrukcje: „próbuje się zastraszać”, „zaczęło się szukanie haków”, „tamte struktury”, „zaatakują mnie”, „byłem czołgany”.