Po taśmach Grasia

Nie podoba mi się rozmowa Pawła Grasia z Janem Kulczykiem, którą nagrał kelner, a upublicznił tygodnik „Do Rzeczy”. Rzecznik rządu Donalda Tuska prosi w niej Jana Kulczyka o interwencję w niemieckiej centrali Axel Springer, czyli wydawcy „Faktu”, który zdaniem Grasia po chamsku traktował córkę Tuska. Niedługo po tej rozmowie stanowisko stracił naczelny „Faktu”.

Czy Kulczyk rzeczywiście interweniował w Niemczech? Czy skutecznie? Na te pytania publikacja Cezarego Gmyza nie przynosi odpowiedzi; dla Grasia tak czy inaczej zapis rozmowy jest, najdelikatniej mówiąc, niekorzystny.

Wszyscy oburzeni tą rozmową, oburzeni na tyle, że zrobili z tego główny materiał „Wiadomości” i obficie dzielący się tym oburzeniem w mediach społecznościowych zachowują się jednak, jakby urodzili się wczoraj albo zostali porażeni atakiem sklerozy. Oto nagle zapanowało wielkie zadziwienie – politycy zakulisowo rozmawiają z kluczowymi graczami na rynku medialnym? Próbują wpływać na linię redakcyjną i personalia? Wolne żarty. Zawsze tak było.

Gdzie byli dzisiejsi oburzeni, gdy w maju 2006 r. Jarosław Kaczyński – formalnie rzecz biorąc szeregowy poseł – na niejawnym spotkaniu z Bronisławem Wildsteinem w siedzibie PiS oferował mu prezesurę TVP? Jaka ustawa przewidywała taki tryb wyboru szefa telewizji publicznej?

Gdzie byli dzisiejsi oburzeni, gdy na początku 2007 r. red. Wildstein utracił zaufanie Kaczyńskiego i musiał pożegnać się ze stanowiskiem? Kaczyński, o ile wiem, nie zasiadał w radzie nadzorczej TVP.

Gdzie się podziewali dzisiejsi oburzeni, gdy po wyborach władza PiS obdarowała milionami biznesy o. Rydzyka, którego media wspierały jak mogły PiS w kampanii? Zbieg okoliczności o tym zdecydował?

Gdzie się pochowali oburzeni, gdy politycy PiS cieszyli się z kupna TVN przez Amerykanów i napisali do nich list z nadzieją na zmianę linii politycznej? Czystki w „Rzeczpospolitej” w 2006 r. też nie pamiętają? Większość akcji miała wówczas Orkla, nie skarb państwa.

O politycznych czystkach w TVP, jakości nominacji i tym, co PiS-owi robią codziennie „Wiadomości” przez delikatność już nie wspomnę.

Grasiowi należą się baty, ale ani on pierwszy, ani najgorszy.