Platforma oddała debatę walkowerem

To był raczej smutny dzień dla wszystkich, którym nie odpowiada wizja państwa zaproponowana przez Jarosława Kaczyńskiego. Piszę o Kaczyńskim, bo choć exposé wygłosiła Beata Szydło, to wizję Polski przedstawiła nie ona, lecz prezes PiS w doskonałym retorycznie przemówieniu, na które nie potrafił odpowiedzieć nikt z opozycji.

Lider prawicy wyłożył, jakie będzie państwo pod jego rządami – bardzo polskie, bardzo konserwatywne i bardzo prawicowe, bez żadnych obyczajowych nowinek z Zachodu, być może z nową konstytucją, nieufne wobec Unii, walczące z polonofobią – cokolwiek to znaczy.

Debatę walkowerem oddała Platforma. Bezkrólewie w największej partii opozycyjnej było dziś aż nazbyt widoczne; szef klubu Sławomir Neumann miotał się w swym wystąpieniu, atakując to Szydło, to Kaczyńskiego, to Andrzeja Dudę, ale nie pokazał tak naprawdę konkurencyjnego pomysłu na państwo. Walczący o władzę w partii Grzegorz Schetyna i Tomasz Siemoniak wystąpili w drugoplanowych rolach cząstkowych recenzentów w swoich działkach i nie stworzyli żadnej przeciwwagi dla Kaczyńskiego. Dlaczego w PO nie ma nikogo, kto potrafiłby klarownie powiedzieć Polakom, jakiej chce Polski – oto jest zagadka.

Platforma szeroko otwiera drzwi dla Ryszarda Petru, ale transformacja ekonomisty w polityka zajmie trochę czasu, z czego Kaczyński może się tylko cieszyć.