Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Zaraz wracam - Wojciech Szacki: tu piszę o Polityce Zaraz wracam - Wojciech Szacki: tu piszę o Polityce Zaraz wracam - Wojciech Szacki: tu piszę o Polityce

9.04.2015
czwartek

O tym, dlaczego Djokovic nie będzie tenisistą wszech czasów

9 kwietnia 2015, czwartek,

Napięta sytuacja polityczna w Polsce zmusza do zajęcia się tematem naprawdę istotnym, czyli tenisem, bo w tym roku, wszystko na to wskazuje, wróci dyskusja o tym, kto jest tenisistą wszech czasów. Novak Djokovic wygrał w styczniu Australian Open, potem zwyciężył w dwóch wielkich turniejach w USA – Indian Wells i Miami i trzeba spojrzeć prawdzie w oczy – Serb ma widoki na klasycznego Wielkiego Szlema. Dzieli go od niego triumf na Roland Garros, w Wimbledonie i na US Open. Od powtórzenia osiągnięć Roda Lavera i Dona Budge’a Djokovica dzieli 21 meczów. Bardzo dużo i całkiem niewiele. Dużo, bo zawsze może się przytrafić kontuzja, chwila słabości, genialny występ rywala, ale całkiem niewiele, bo nie ma dziś nikogo, kto byłby godnym konkurentem Djokovica.

Roger Federer już raczej nie pofrunie do osiemnastego tytułu, nie dla 34-latka seria długich meczów w dwa tygodnie, Rafael Nadal nie jest sobą, Andy Murray to jeszcze nie ta półka, a innym brakuje doświadczenia. To może być sezon, którego męski tenis nie widział od ponad 40 lat. Nie udało się Connorsowi, nie udało się Agassiemu, nie dokonał tego ani Sampras, ani Federer. A Djokovic ma okazję. Czy to da mu tytuł tenisisty wszech czasów?

Dla wszystkich, którzy mają oczy i tak największym w historii pozostanie Federer. Jest dla tenisa tym, kim dla boksu był Ali, a dla koszykówki Jordan. Jest zjawiskiem. Ale co, gdy za kilka lat do tenisa dorwą się bezduszni statystycy? Co powiedzą suche liczby, gdy już wyblakną wspomnienia z kortów?

W skrócie można powiedzieć, że o miejscu w historii decyduje liczba wygranych turniejów wielkoszlemowych oraz liczba tygodni na szczycie rankingu. Federer z 17 tytułami i 302 tygodniami (prawie sześć lat, w tym ponad cztery z rzędu) na pozycji numer 1 zostawił w tyle wszystkich, którzy grali przed nim. Zostaje dwóch młodszych konkurentów: Djokovic i Nadal. Jak dziś wyglądają ich dokonania?

Federer (rocznik 1981) ma 17 tytułów wielkoszlemowych, 302 tygodnie był na szczycie rankingu. Poza tym: 84 wygrane turnieje, 1012 zwycięskich meczów, Puchar Davisa, złoto olimpijskie w deblu i srebro w singlu. I sześć zwycięstw w turnieju mistrzów na koniec roku.

Nadal (rocznik 1986): 14 tytułów wielkoszlemowych, 141 tygodni jako jedynka w rankingu. Do tego 65 tytułów, 721 zwycięstw, Puchar Davisa, złoto w singlu olimpijskim, dwa przegrane finały w turnieju mistrzów.

Djokovic (rocznik 1987): osiem tytułów wielkoszlemowych, 141 tygodni na topie. Plus 51 tytułów, 629 zwycięstw, Puchar Davisa, brązowy medal olimpijski, cztery zwycięstwa w turnieju mistrzów.

Postanowiłem odmłodzić Federera, by porównać go z najgroźniejszymi konkurentami. Porównałem jego dorobek z tym, co w jego wieku osiągnęli Nadal i Djokovic. Czy ja, fan i wyznawca Federera, mam się czego obawiać?

W korespondencyjnym pojedynku 28-letniego Federera z 28-letnim Nadalem prowadzi Szwajcar. W kwietniu 2010 r. miał 16 tytułów wielkoszlemowych (w porównaniu z 14 Nadala) i 276 tygodni był numerem 1 na świecie (141 Nadala). Miał jednak nieco mniej wygranych turniejów (62 do 65) i mniej wygranych meczów (691 do 721). Nadal nie wygrał jednak ani razu imprezy na koniec sezonu.

Jeszcze lepiej wygląda porównanie z Serbem: 13 do ośmiu w tytułach wielkoszlemowych, 237 do 141 w tygodniach na pierwszym miejscu. Obaj wygrali po cztery turnieje mistrzów na koniec sezonu, ale Federer zdążył wygrać więcej turniejów (57 do 51) i meczów (634 do 629).

Innymi słowy, zarówno Nadal jak i Djokovic musieliby mieć wyraźnie lepszą końcówkę kariery niż Federer, by mu dorównać. Można – chyba – odetchnąć. I delektować się pięknym zmierzchem Federera, który w tym roku po raz dwudziesty pokonał Djokovica oraz sezonem życia Serba, dzięki któremu może zostać drugim graczem w historii tego sportu.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php