Fantazje Giertycha

Wywiad z Romanem Giertychem w gazeta.pl obfituje w zabawne wątki, a z całości wnoszę, że to nie tylko wzrostem największy polski polityk w historii. Jeśli coś się w naszej polityce udało, to musiał za tym czymś stać Roman Giertych; tak zdaje się myśleć bohater tej notki.

Już u progu kariery był diablo skuteczny. Za rządów SLD-PSL wymyślił ordynację wyborczą do europarlamentu w takim kształcie, by w we własnej partii zablokować ludzi o. Rydzyka.

Tak, Giertych naprawdę to powiedział.

„Ja tę ordynację sam napisałem, przyniosłem i przegłosowaliśmy”.

„Zrobiłem okręgi, z których nawet jedynkom trudno się jest dostać”.

„Wiedzieliśmy, że musimy paru kandydatów od ojca Rydzyka dać na listy. Zastanawiałem się, co zrobić, żeby dać ich na jedynki, ale nie dać im mandatów. I wymyśliłem ordynację, która funkcjonuje do dziś”.

Brzmi to imponująco. Ale Adam Malczak sprawdził jak było z tymi okręgami i ogłosił to na Twitterze. Otóż podział Polski na te okręgi wprowadził już projekt rządowy i posłowie w Sejmie go nie tknęli.

Zadzwoniłem do ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Krzysztofa Janika, który uchodzi za twórcę ustawy. Słowa Giertycha przyjął ze zdziwieniem. – Powiedziałbym, że wpływ Romana Giertycha na nasz rząd był umiarkowany – mówi. Dodał, że właściwym twórcą ordynacji był prof. Stanisław Gebethner.

Panie mecenasie, ma pan kancelarię na Nowym Świecie. W okolicy na pewno jest jakaś apteka, a w aptece regał pełen preparatów na pamięć. Bo nie chce mi się wierzyć, że po prostu pan skłamał.

PS Chyba był jakiś kurs do apteki, bo wczoraj wieczorem na facebooku zawisło oświadczenie Romana Giertycha: „Jedna poprawka do wywiadu. Prace nad ordynacją były prowadzone w podkomisji Komisji Europejskiej oraz w ramach wcześniejszych ustaleń z przewodniczącym tej komisji Józefem Oleksym. W mojej pamięci gdy rozmawiałem z dziennikarzami te dwa wydarzenia zbiły się w jedno”.