Ze sztabu

Niemal autentyczny zapis burzy mózgów w jednym ze sztabów wyborczych.

– Co robimy? Moje sondaże leżą i nie chcą wstać…

– Może zaczniemy kampanię?

– O, świetna myśl. Szkoda, że nie wpadliśmy na to miesiąc temu. To jaki plan?

– Wiece wyborcze w całym kraju, najpierw może…

– Wiece? Ale tam będą ludzie, wyborcy. Co gorsza mogą o coś pytać… To na razie nie. Co jeszcze?

– Mam! Seria wywiadów. Wszyscy chcą: Olejnik, Piasecki, Prokop i Pudelek.

– Dziennikarze? Odpada. Media chcą mnie zniszczyć.

– To może ponadpartyjna konwencja, która pokaże, że masz szerokie poparcie…

– Ale go nie mam.

– No to debata telewizyjna…

– Debata?! Z innymi kandydatami? Wykluczone. Może wystarczą spoty telewizyjne i billboardy w całej Polsce?

– Niestety. Na spoty i billboardy nie mamy kasy.

Długa cisza. Szuranie krzeseł, trzaskanie drzwiami, itp.