Protest wyborczy

W związku z licznymi nieprawidłowościami związanymi z przeprowadzonymi dnia 16 XI 2014 wyborami samorządowymi zgłaszam protest wyborczy przeciw ważności wyborów do sejmików wojewódzkich.

Uzasadnienie

Wyniki wyborów okazały się rażąco sprzeczne z sondażem exit poll. Od lat PKW dostosowywała rezultaty wyborów do wyników exit poll i to zdroworozsądkowe rozwiązanie budowało zaufanie zarówno do PKW, jak i do firm przeprowadzających sondaż. I komu to przeszkadzało?

Rezultat wyborów znacząco odbiegał także od sondaży przedwyborczych. Sąd powinien wziąć pod uwagę zwłaszcza opublikowany w piątek 14 listopada sondaż TNS Polska dla TVP, w którym PSL miał 5 proc. Tłumaczenia, że był to sondaż preferencji w wyborach do Sejmu, a nie sejmików, to oczywista próba manipulowania opinią publiczną.

Ponadto, wyniki wyborów są niezgodne z artykułem „Gazety Wyborczej” z dnia 1 sierpnia 2014 r., który jasno wykazywał, że Platforma straci władzę w połowie sejmików. A nie straciła w żadnym. To ponad wszelką wątpliwość dowodzi licznych fałszerstw wyborczych, mających znaczący wpływ na wynik wyborów.

Brak protestów ze strony mężów zaufania oznacza natomiast, że nie okazali się mężami zaufania. Prawdziwy mąż zaufania alarmuje bowiem przy każdym podejrzeniu fałszerstwa, a skoro nie alarmowali, to znaczy, że zawiedli, a nie że fałszerstw nie było. Należy rozważyć powołanie korpusu mężów zaufania mężów zaufania.

Rezultat głosowania wzbudził też liczne wątpliwości premiera Jarosława Kaczyńskiego i ministra Jarosława Gowina. Wyniki za nieprawdopodobne uznał filozof i socjolog, prof. Zdzisław Krasnodębski. A kiedy trzy osoby mówią, że jesteś pijany, to wypadałoby się położyć, a nie uznawać wynik wyborów.

Biorąc powyższe pod uwagę, wnoszę o uznanie mojego protestu.