Papryczka, jastrząb, gołąb, sowa

Wybór Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej rodzi liczne przykre konsekwencje, z których nie najmniejszą jest groźba, że zapomniane zostaną badania dr. hab. Norberta Maliszewskiego.

Uczony ten krótko przed decyzją przywódców państw w sprawie naszego premiera ogłosił w portalu gazeta.pl, że jego badania pozwalają na postawienie ciekawej tezy. Otóż wyborcy Platformy, głosi owa teza, cenią Donalda Tuska bardziej niż wyborcy innych partii.

Tym samym wszystkie tajemnicze dotąd wydarzenia stały się wytłumaczalne; rozsypane kawałki puzzla ułożyły się w całość i uderzyły po oczach.

Dlaczego Tusk brał udział w kampaniach PO? Wielu się nad tym bez skutku głowiło. A tu z pomocą przychodzi odkrycie dr. hab. Maliszewskiego – Tusk przyciąga po prostu wyborców Platformy. Genialne.

Dr hab. Maliszewski umie przy tym – a nie każdy uczony tak ma – popularyzować swe odkrycia niebanalnym, barwnym językiem. Fraza „Nazywam to syndromem papryczki chili: premiera się albo kocha, albo nienawidzi” na długo pozostanie w pamięci czytelników, choć może jeszcze piękniej wybrzmiało: „To przywódca, który daje poczucie, że nie jest ani jastrzębiem, ani gołębiem, lecz właśnie sową”.

Inny sto lat by myślał i tego nie wymyślił, a dr. hab. Maliszewskiemu przychodzi to łatwo jak Paulowi Coelho.

Trudno nie wspomnieć o metodologii badania. Sondaż jest internetowy, ale ponoć reprezentatywny, choć nie wszyscy w Polsce korzystają z internetu; to swoiste osiągnięcie dr. hab. Maliszewskiego.

Nikomu przed nim nie udało się osiągnąć takiego efektu. Taki sukces budzi zawiść, więc od razu znalazła się garstka pedantycznych malkontentów z zespołu socjologów „Na straży sondaży”, którzy zarzucili badaniom dr. hab. Maliszewskiego, że nie są reprezentatywne. No po prostu banda nienawistników szarpiących nogawkę giganta.

Warto więc te pionierskie badanie opisać dokładniej. Przeprowadził je „Ogólnopolski panel badawczy Ariadna”, nieznany dotąd szerzej na rynku sondaży politycznych, za to wyjątkowy pod względem techniki. Kusi bowiem – ale jak kusi! sam bym uległ – respondentów nagrodami za wypełnienie ankiet.

Od foremek na jajka, przez miecz do baniek mydlanych, termofor w sweterku, patelnię serduszko aż po otwieracz sexy girl – wszystko to można dostać, jak się będzie wytrwale odpowiadało na pytania.

Nic tylko realizować marzenia: zdobyć latające UFO (aż 1100 punktów, trzeba się pewnie trochę namęczyć przy tych ankietach) i zarazem popchnąć naukę do przodu.

A tyle jeszcze można odkryć. A może, kto wie, wyborcy PiS cenią Jarosława Kaczyńskiego wyżej niż przeciwnicy tej partii? Ale nie rozpędzajmy się tak. Miarodajnie rozstrzygną tę trudną kwestię dopiero studia dr. hab. Maliszewskiego.