Tusk zyska na euroTusku

Czy Donald Tusk dostał propozycję pracy w Brukseli od Angeli Merkel, czy jej nie dostał, nie ma w gruncie rzeczy większego znaczenia. Nawet jeśli na szczyt Unii nie jechał jako kandydat na szefa Rady Europejskiej, to wrócił z niego już w tej roli.

Według poważnych źródeł tylko od woli Tuska zależy, czy zmieni pracę. Premier na konferencji prasowej po szczycie powiedział, że „priorytetem jest Polska”, ale zastrzegł, że są „warianty zapasowe”.

Blefuje? Walczy o stanowisko dla innego polskiego polityka? Być może. Pewnie nigdy się wszystkiego nie dowiemy. Ale na polskim podwórku Tusk JEST kandydatem na szefa Rady Europejskiej i będzie nim do końca wakacji.

Co to oznacza? Pierwszym efektem tej unijnej zagrywki jest zmiana tematyki i tonu w mediach. Afera taśmowa zdycha, Tusk jest już nie hersztem bandy podejrzanych, klnących typów załatwiających ciemne interesy, lecz potencjalnym przywódcą Unii. Piszę tu nie o realiach, piszę o tym, co plus minus myśli opinia publiczna.

Siłą rzeczy nawet media tzw. drugiego obiegu i opozycja zajmują się teraz tym, czy Tusk się nadaje, czy się nie nadaje i czy to stanowisko cokolwiek znaczy. Niezależnie od wyboru strategii jest to sytuacja dla opozycji niewygodna.

Polacy lubią, jak się Polaka docenia za granicą. Tusk zapewnił sobie swego rodzaju list żelazny chroniący go do końca wakacji; będzie oczywiście atakowany, ale nasilenie tych ataków osłabnie.

Po drugie, europejska przyszłość Tuska będzie dyżurnym tematem politycznym przez najbliższy miesiąc. Platforma potrafi grać z mediami, można oczekiwać systematycznych wrzutek o tym, że Tusk wahnął się wte czy wewte, albo że rozmawiał przez telefon z panią kanclerz; to piękny samograj, skupiający uwagę na tym, co dla PO korzystne.

Po trzecie, Tusk zapewne ze zdwojoną uwagą śledzi sytuację w partii. Co kto mówi i czego nie mówi, kto się uaktywnił, a kto przycichł. Jarosław Kaczyński też czasem wspominał o odejściu z polityki, by sprawdzić, kto staje w blokach startowych, a kto jest wierny.

A jeśli Tusk naprawdę stanie się euroTuskiem? Tego nikt nie wie, niewykluczone, że z premierem na czele. To być może najważniejsza decyzja w jego życiu, nie tyle z powodu osobistych losów Tuska i jego premierowsko-prezydenckich kalkulacji, ile z powodu wpływu, jaki ten polityk wywiera na polską politykę.

Tusk jest jak lądolód. Gdy ustąpi, nikt nie wie, jaki krajobraz się wyłoni.