Notka wyjaśniająca

To notka niszowa, skierowana do czytelników notki poprzedniej, którzy nie tylko ją przeczytali, ale i krytycznie skomentowali. Większość głosów krytycznych jest w podobnym tonie – że pani wicepremier Bieńkowska miała rację, a ja się czepiam. Potrzebne jest zatem krótkie wyjaśnienie.

Doszło tu do pewnego nieporozumienia; chęć obrony pani wicepremier okazała się na tyle przemożona, że niektórym komentatorom przysłoniła rzeczywistą treść mojego wpisu. Notka była o ewidentnym błędzie wizerunkowym Bieńkowskiej, a nie o tym, czy pociągi miały prawo się spóźnić, nie o tym, jaki mamy klimat i nie o tym, jaka daleko powinna sięgać odpowiedzialność polityczna ministra.

Media są takie jakie są, polityk powinien zdawać sobie z tego sprawę i przewidywać konsekwencje swoich wypowiedzi. Bieńkowska nie przewidziała. W rezultacie znalazła się na okładkach dwóch tabloidów i musiał za nią przepraszać Donald Tusk. Jeśli to nie jest wpadką, to co nią jest?