Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

31.03.2016
czwartek

Karnowskim przeszkadza zaangażowanie dziennikarzy w politykę

31 marca 2016, czwartek,

„Maski opadły”, czytam w portalu braci Karnowskich, a rzeczone maski należą do Justyny Dobrosz-Oracz i Piotra Kraśki, którzy wystąpią na debacie organizowanej przez Platformę z udziałem Grzegorza Schetyny. Oboje dziennikarze stracili pracę w mediach publicznych po nadejściu dobrej zmiany, co prawica przywitała brawami, bo uważała ich za medialne wypustki Platformy.

„Kiedy Dobrosz-Oracz i Kraśko otrzymają honorowe legitymacje Platformy? Wydaje się, że to kwestia czasu” – puentuje autor podpisujący się wwr.

Po co Platforma zaprasza Dobrosz-Oracz i Kraśkę, to za cholerę nie wiem; dlaczego oboje przyjęli zaproszenie, też nie mam pojęcia.

Przede wszystkim rzuca się jednak w oczy brawura wwr-a – w sumie zrozumiałe, że się nie podpisał z imienia i nazwiska – który pracując dla braci Karnowskich postanowił wykpić Dobrosz-Oracz i Kraśkę za sprzyjanie jakiejś partii. To szarża głupia, bezczelna, a nade wszystko samobójcza.

To przecież bracia Karnowscy na okładce tygodnika ogłosili, że „Kaczyńscy mieli zawsze rację”, to bracia Karnowscy uświetniali sobą komitet honorowy marszu PiS, to Michał Karnowski dziękował ostatnio Bogu, że mamy w Polsce taki rząd. Z Karnowskimi może w tej specyficznej konkurencji rywalizować jedna „Gazeta Polska”.

A teraz portalowi Karnowskich przeszkadza Dobrosz-Oracz i Kraśko na debacie PO? To trochę tak, jakby o. Rydzyk potępił ks. Sowę za angażowanie się w politykę. Dziwię się, że panu lub pani wwr w pisaniu nie przeszkodziła belka w oczach.

PS. Tak, wiem, że była okładka „Tusku, musisz”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Przykro się czyta te środowiskowe prztyczki między dziennikarzami, które dziennikarze powinni raczej załatwiać w knajpach i kawiarniach między sobą, a nie z czytelnikami.

    Faktem jest, że w Polsce praktycznie nie ma dziennikarstwa odpowiednio zdystansowanego, które grałoby rolę moderatora i kontrolera systemu politycznego w interesie opinii publicznej. Dziennikarze tkwią po uszy w partyjnych obozach, zamknęli się w ideowych rezerwatach i uczestniczą na pierwszym froncie w partyjnych nawalankach.

    Nie chodzi mi o to żeby dziennikarstwo było bezideowe, bo to byłaby przecież utopia, ale bez pewnego stopnia dystansu i pewnej autonomii zawodowej i wierności uniwersalnym standardom dziennikarskim trudno już mówić o dziennikarstwie, lecz należy mówić o obozach ideologiczno-propagandowych, które w żadnym stopniu nie mogą odegrać roli moderacyjnej, edukacyjnej i kontrolnej.

    To jest jedna z największych porażek polskiej „demokracji”. Właśnie brak IV władzy wypełniającej misję IV władzy. Opisywany tutaj przypadek to wymowny tego przykład.

  2. „Tusku, musisz”:
    http://2.bp.blogspot.com/-qGyxOi3v2tQ/U_-ktOl6dwI/AAAAAAAAUsg/W6LJdQi9xJw/s1600/tusku+musisz.jpg

    HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA, HA!!!

    Jak to powiedział kiedyś jakiś ultralewicowy Francuz, straciliście okazję, by siedzieć cicho. 🙂

  3. Poziom zakłamania Karnowskich przekracza wszystkie granice

  4. snakeinweb
    31 marca o godz. 15:02 3024

    Dziennikarze IV RP i III RP w 2005 r stali sie ‚psami wojny’ Kaczynskiego z III RP. Porzucajac status IV Wladzy.

    I merdaja ogonami na politycznych lancuchach przy swoich politycznych budach do dzis.

    To dzis esencja ‚dziennikarstwa’ nad Wisla.

css.php