Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

10.01.2014
piątek

Bo ma złe poglądy

10 stycznia 2014, piątek,

Poseł Platformy Andrzej Halicki uznał w rozmowie z TOK FM, że wiceministrem sprawiedliwości nie powinien być Michał Królikowski.

– Dziwi mnie, że tego rodzaju osoba jest wśród nas. Jego poglądy, postawa, to, co czynił jako doradca Jarosława Gowina, są całkowicie sprzeczne z tym, co jest istotą myślenia w Platformie – powiedział Halicki i dodał, że Królikowskiego powinien zwolnić jego szef, Marek Biernacki.

Na stronie TOK FM jest jeszcze notka o Królikowskim wyliczająca jego błędy – ponoć to on odpowiada za omyłkową (i chwilową) likwidację wszystkich sądów w Polsce, bo przygotował wadliwe rozporządzenie (za co nawiasem mówiąc spokojnie mógłby być odwołany). Po czym następuje zdumiewający dopisek:

„Największym problemem Królikowskiego mogą być jednak jego poglądy”. A jakie? A takie, że jest katolikiem i „nie wypiera się związków z Opus Dei”. No horrendum po prostu.

Wszelki komentarz jest tu w gruncie rzeczy zbędny, marzyłoby mi się tylko tyle, żeby Królikowskiego za wyrażanie poglądów krytykowali tylko ci, którzy za to samo atakowali prof. Magdalenę Środę, gdy była pełnomocniczką rządu SLD. Zapadłaby wtedy martwa cisza.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 33

Dodaj komentarz »
  1. Bo urzędnik nie poglądów, a jego wyznaniem wiary jest papier.

  2. To ma być żart?
    Poglądy i praca w rządzie są dopuszczalne, o ile:
    — nie są kolizyjne (czyli, albo się zostawia je dla siebie, albo nie dotyczą zakresu odpowiedzialności),
    — lub są zgodne z linią rządu.
    Pierwsze nie zachodzi (tak jak nie zachodziło w przypadku Magdaleny Środy), gdyż strefa odpowiedzialności odpowiada strefie wyrażanych poglądów.
    Co do linii rządu — prof. Środa mogła reprezentować rząd Marka Belki, ale czy wiceminister Królikowski „opiekował się” zmianami w kodeksie karnym likwidującymi „kompromis aborcyjny” to reprezentował linię rządu Donalda Tuska?
    Myślę, że nie. I że powinien za to (sabotowanie linii politycznej rządu) wylecieć ze stanowiska.

    PS.
    Przypomnę, że nie tak dawno przerabialiśmy awanturę-donos dotyczący ‚agentów Kima’, którzy ośmielili się chwalić Koreę Północną. Myślę, że obok Magdaleny Środy i te przypadki można by zestawić. Bo obrońców wtedy nie było, a też szło o poglądy.

  3. Czepiacie się Królikowskiego, a przecież religiant Biernacki w niczym nie różni się poglądami od niego! I dlatego zostawil go u siebie na stanowisku!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nikt nie krytykuje wiceministra za wyrażanie poglądów, ale zwolennicy PO wyraźnie martwią się, że wyraziste poglądy ministra odstraszą tej partii elektorat i już najchętniej oglądaliby jego dymisję.
    Wiceminister to stanowisko polityczne i skoro polityczne credo PO jest takie, żeby ochroną prawa w Polsce zajmowali się fundamentaliści katoliccy przemycający tylnymi drzwiami katolicką forme szariatu do polskiego prawodawstwa to jest to niezbywalne prawo tej partii za które być może odpowie przed swoimi wyborcami, jeśli jeszcze zechcą jej wysłuchać.

  6. Poglady minister ma zostawiać w szafie.A ponieważ najjaśniejsza jes kolonią ,to nie musi.I tak to nam zgotowlla Po odwrócony PRL ,jedność od prawa do lewa,.

  7. Przecież to jest oczywiste,że Królikowski nie powinien być na tym stanowisku.Motto tego pana jako świeckiego benedyktyna módl się i pracuj jest dopasowane do dzisiejszych czasów.Przez setki lat benedyktyni byli właścicielami ogromnych majątków ziemskich.To na ich dobrobyt pracował cały niepiśmienny lud.Niech idzie do Gowina i tam wprowadza w życie zakonne maniery.

  8. @PAK
    Zgadzam się. Jeśli dopiero Tusk musi interweniować, że dzieło zespołu ministerialnego do spraw reformy prawa, którego wiceminister był członkiem, zawierające określone rekomendacje, zostanie wyrzucone do kosza, to jest to ewidentny przykład pójścia pod prąd stanowisku rządu. Bycie wiceministrem nie jest niczyim prawem, tylko zastrzeżonym dla nielicznych przywilejem, i trzeba spełniać określone warunki, do których mogą należeć odpowiednie poglądy w sprawach politycznych. Na przykład może sobie taki jeden z drugim ministrem wierzyć w zamach smoleński, to co, też byłoby w porządku, bo mają prawo do swoich poglądów?

  9. Przecież ten Pan jest członkiem zakonu bodajże BENEDYKTYNÓW !!!!

  10. Redaktorze!
    Broni Pan sluszne sprawy tzn prawa do wlasnych pogladow, ale uzywa do tego zlego przykladu.

    Nikt Krolikowskiemu nie kazal byc Ministrem ale jak on sam sie na to zdecydowal to jego psim i pierwszysm obowiazkiem jest byc urzednikiem pilnujacym prawa stanowionego a nie boskiego, jakim by ten bog nie byl. Nawet jesli Pan Krolikowski wykonujac swoja prace kieruje sie tylko Konstytucja i prawem polskim, a nie Konkordatem i Biblia, to i tak afiszawanie sie i agresywne z pogladami rzuca sie cieniem na to jak jego bezstronnosc jest postrzegana przez spoleczenstwo. I juz samo to jest przyczynkiem do pognania go precz ze stanowiska

  11. Platforma miała być partią chadecką czyli odwołującą się do wartości chrześcijańskich, a teraz tak na prawdę w ogóle nie wiadomo czym jest. Tusk wielokrotnie puszczając oko w stronę lewicowego elektoratu doprowadził do sytuacji, w której PiS może liczyć na wygraną w następnych wyborach. I o ile byłego tradycyjnego elektoratu PO nie zagospodaruje Gowin, do tego zwycięstwa PiS najpewniej dojedzie.
    Widząc, że prawe skrzydło PO krwawi, Tusk wykazuje dobrą wolę wobec konserwatystów, ale robi to tylko dlatego, że wie, że żadna tego typu inicjatywa nie ma szans przejścia. Gra na dwa fronty ostatecznie skończy się dla niego klęską.

  12. Przecież w rządzie Tuska pełno katotalibów; o jednego więcej , czy mniej – co za różnica?

  13. Szanowny Panie Redaktorze,

    Gdyby Magdalena Środa jako członkini rządu SLD domagała się ustawowego zmuszania wszystkich zgwałconych kobiet, w tym katoliczek, do aborcji, to mógłby Pan ją porównywać z Królikowskim, który chce ustawowo zmusić wszystkie zgwałcone kobiety, również niekatoliczki, do rodzenia niechcianych dzieci.

    Środa jednak nie domagała się niczego takiego, więc Pańskie porównanie jest nieuprawnione, chyba że według obowiązującej wśród polskich katolików „logiki” Kalego.

  14. A w dodatku, jak pamiętacie to:
    http://www.radiomaryja.pl/informacje/zespol-ds-bioetycznych-kep-o-ks-lemanskim/
    On tam się podpisał! Czy wiceminister rządu może brać udział w takiej nagonce na obywatela? A skoro obywatel jest katolickim księdzem, to może dałoby się i uzasadnić sprzeczność szykanowania go przez wysokiego urzędnika państwowego z Konkordatem.

  15. PAK
    10 stycznia o godz. 13:41

    Właśnie – czy Gospodarz sobie zażartował? Wyszedł i nie wrócił, choć zostawił kartkę, że wróci zaraz?
    Minister może mieć poglądy jakie chce. Musi jednak kierować się Konstytucją i pochodnymi do niej przepisami. Musi być też kompetentny w zakresie funkcji, rzetelny, uczciwy i mieć jeszcze kilka podobnych cech.
    Ministrem nauki teoretycznie (i czasem realnie) mógłby być człowiek uważający, że teoria względności jest kłamstwem, że ewolucja nie istnieje, że chemia jest wynalazkiem szatana, że geometria to tylko bazgroły na papierze, a Słońce jest tylko żarówką i naprawdę nie istnieje. Taki ktoś mógłby, powtarzam, teoretycznie, być ministrem nauki. Jest jednak niemal pewne, że nie potrafiłby oddzielić swoich przekonań od pełnionej funkcji. W związku z tym, ludzie odpowiedzialni mówią tak: powołanie takiej osoby na ministra nauki jest niezwykle ryzykowne, w sposób graniczący z pewnością nie mógłby swojej roli pełnić rzetelnie. I nie powołują takiej osoby na ministra nauki.
    Ministerstwa składają się z urzędników i polityków – ministrów i zwykle (nie zawsze ) – wice. Bywa, że jest tych politycznych więcej. Oni są od realizowania polityki partii (obietnic wyborczych). Jeśli partia zapowiedziała, że stworzy kobietom równe prawa z mężczyznami, to dany minister ma to wykonać. Nie łamiąc istniejącego prawa, ale w ramach tego prawa,lub przy pomocy uchwalonego nowego prawa.
    Dlatego Andrzej Halicki z PO ma rację mówiąc, że jeśli wicemin. Królikowski nie realizuje polityki partii PO (liberalizacja), a wręcz odwrotnie (konserwatyzacja), to powinien być odwołany. Działa przeciw zobowiązaniom publicznym partii. Jeśli min Biernacki mówi Halickemu, żeby się odczepił od ministerstwa, to Biernackiego także należy wywalić.

  16. Czyżby „Polityka” się nieco opamiętała oraz uznano, że warto uczynić krok do tyłu i nie stać w pierwszym szeregu fanatycznego antykatolicyzmu? Przyjmuję ten sygnał z życzliwym zainteresowaniem.

  17. Tanaka
    10 stycznia o godz. 19:46

    „Dlatego Andrzej Halicki z PO ma rację mówiąc, że jeśli wicemin. Królikowski nie realizuje polityki partii PO (liberalizacja), a wręcz odwrotnie (konserwatyzacja), to powinien być odwołany”.
    ——————
    Problem w tym, że PO przez te wszystkie lata raz twierdziła, iż jest za liberalizacją, a innym razem, że odwrotnie, za konserwatyzacją prawa. Tuskowi się zdawało, że w ten sposób zyska poparcie i wyborców liberalnych, i konserwatywnych. Dzięki zręcznym piarowcom nawet mu się to udawało, ale teraz zaczęło się sypać.

  18. Albo się jest politykiem albo dziennikarzem. Pan Królikowski może być dla mnie nawet najgorliwszym wyznawcą choćby Latającego Potwora Spaghetti, ale bycie dziennikarzem i jednocześnie politykiem sprawującym urząd nie mieści się w kanonach demokratycznego państwa prawnego, gdyż generuje ostry konflikt interesów – interesu państwa oraz interesu głoszenia określonego wyznania poprzez działalność dziennikarską. Poza tym, jak stwierdził konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek, konstytucja mówi jasno, że państwo w sprawach światopoglądowych ma zachować neutralność. Mam swoje przekonania, ale nie prezentuję ich w swojej działalności publicznej. Bo państwo mówi przez swoich urzędników”. Jeżeli p. Szacki tego pojąć nie potrafi, to ręce opadają.

  19. Czytam i oczom nie wierzę.
    Nie przypuszczałem znaleźć z Polityce tego typu prymitywnej erystycznej manipulacji, jakiej dopuszcza się w swoim tekście red. Szacki. Zupełnie nie mam pojęcia co robi metoda „udowadniania swoich racji” dość typowa dla oszołomów z polskiej prawicy w poważnym i opiniotwórczym tygodniku?
    Przecież dla każdego myślącego człowieka oczywistym jest, że nikomu nie chodzi o piętnowanie Królikowskiego z powodu posiadanych poglądów. Nie chodzi nawet o afiszowanie się ze swoimi poglądami, lecz o przekładanie przez państwowego urzędnika własnych prywatnych poglądów nad to, co mówi Konstytucja. Chodzi o jawne łamanie przez wiceministra zasady neutralności światopoglądowej państwa. W końcu chodzi o zwyczajny konflikt interesów, bo jest nie tylko wiceministrem świeckiego państwa, ale też członkiem zespołu ekspertów Episkopatu ds. bioetyki.

  20. .
    Tusk zastal polske
    drzewienną….

    zostawi
    ja katolowo-betonową

    a na takiej panie premier
    kwiatki nie rosna,
    po co komu taki kraj

  21. „Największym problemem Królikowskiego mogą być jednak jego poglądy”. A jakie? A takie, że jest katolikiem i „nie wypiera się związków z Opus Dei”. No horrendum po prostu.

    A dlaczego horrendum?
    Czyzby Pan redaktor nie zauwazyl iz w kazdej wyborczej kampanii prezydenckiej (i nie tylko) w USA wyborcy zadaja pytania o poglady kandydata na sprawy aborcji, zwiazkow partnerskich itd. ? Czy slusznie czy nie – mozna dyskutowac, ale zadaja takie pytania bo zakladaja iz poglady kandydata beda mialy wplyw na jego dzialalnosc polityczna.
    Oczywiscie w idealnym swiecie (a temu w ktorym zyjemy do idealu daleko) poglady urzednika panstwowego oraz polityka nie mialyby znaczenia gdyby tych pogladow nie forsowal w formie stanowionego prawa. A tak w przypadku Krolikowskiego nie jest (uwaza sie w koncu za wspoltworce pomyslu zaostrzajacego prawo aborcyjne, pomyslu omawianego w gronie zespolu skladajacego sie prawie wylacznie z mezczyzn czyli osob ktorych temat w zasadzie nie dotyczy!).
    Trafnosci porownania krytykow Krolikowskiego z krytykami prof. Sroda nie poruszam bo sensownie poruszona byla przez moich szanownych przedmowcow.

  22. Pan Redaktor usiluje grac role listka figowego dla tygodnika, w ktorym panosza sie poglady skrajnie nietolerancyjne wobec opinii krytycznych wobec importowanego lewactwa. To nic nie pomoze, Redaktorze. A na dodatek minister Krolikowski nie popisał sie ostatnio ministerialna mądrościa, niestety:))

  23. @ Gramin: Moim zdaniem Twoja argumentacja ma jedną poważną słabość: wskaż w jaki sposób złamał Konstytucję lub przedłożył swoje przekonania ponad nią?
    Ja tego nie widzę.

    @T1000: Widzę, że minister forsuje rozwiązania wynikające ze swojego światopoglądu działając w dobrej wierze. Widzę też, że zupełnie nie zgdzam się ani z jego poglądami, ani z proponowanymi rozwiązaniami.
    Minister ma jednak prawo a nawet obowiązek przedkładać rozwiązania prawne i proponować zmiany w ustawodawstwie. Taka jest po prostu rola ministra.

    Zgadzam się natomiast z Tanaka: Człowiek o tak wyrazistych poglądach nie jest najlepszym kandysatem na ministra z ramienia parti chcącej uchodzić za liberalną lub choćby centrową. To, że minister z PO przedstwia rozwiązania godne prawego skrzydła PiS to polityczny problem tych dwóch partii i ich wyborców (vide post rem-a). Jego zwolnienie lub pozostanie na stanowisku będzie zatem gestem czysto politycznym, jak najbardziej mieszczącym się w ramach konstytucji.

  24. rem
    10 stycznia o godz. 21:58
    tak jest

  25. Poglady ministra odpowiadaja wlasnie odwiecznemu polskiemu haslu Polonia semper fidelis: Polska zawsze wierna. W tym dumne zawolanie nacjonalistycznych i prawicowych wyznawcow: BOG HONOR OJCZYZNA. Dla tych ludzi Polska i Ojczyzna to dopiero 3 miejsce po Bogu i honorze (chyba zlodzieja). Co sie wiec dziwic, ze uznajemy rzady koscielnych wladcow przed rzadem polskim i najpierw im sie wyslugujemy, o Ojczyznie troche zapominajac.

  26. Jak dowiaduje sie z ostatniej Polityki oblat-minister Krolikowski wydal ostatnio ksiazke „Bog jest wiekszy”:- wywiad- rzeka z arcybiskupem Hoserem: „wizerunek serdecznego przyjaciela mojej rodziny, wybitnego intelektyalisty, niezwykle szlachetnego czlowieka zostal w ciagu ostatniego roku przedstawiony w nieprawdziwym swietle” .
    A ja ciagle mysle, ze autor notatki p. Szacki raczy zartowac, bo chyba nie jest tak niedouczony w naukach politycznych.
    Tak, nawet na stanowisku ideologicznie obojetnych jak by na ten przyklad w transporcie nie mozna miec skrajnych pogladow.

  27. PO, PSL, Ruch Palikota wydłużyli Szackiemu wiek emerytalny; PO i PSL rąbnęli Szackiemu forsę z OFE, a Szacki się ekscytuje poglądami Królikowskiego czy Środy. Szacki, okradają cię w żywe oczy, a ty co, ty nic. Żadnego honoru. Następnym razem weź się za poglądy Niesiołowskiego z ZChN (teraz PO).

  28. Sorry Autor, ale Środa a Królikowski to nie jest to samo. Środa dąży do poszerzenia wolności wyboru obywateli co do stylu życia, Królikowski wręcz przeciwnie, wszystkich próbuje wcisnąć w gorset norm wydumanych przez fundamentalistów religijnych.
    PS. Czyżby Polityka otwierała się na moherwaego czytelnika?

  29. Tylko, że ów wiceminister usiłował cichaczem przepchnąć projekt zmian w prawie aborcyjnym sprzeczny z programem rządu, a książka którą wydał pokazuje dlaczego tak zrobił, gdyż mianowicie prawo kościelne jest dla niego ważniejsze od prawa państwowego i to jest wystarczający powód do dymisji, gdyż można przypuszczać, iż dalej będzie forsował podobne zakamuflowane zmiany w projektach ustaw. poza tym oczywiście szkodzi wizerunkowi rządu i partii rządzącej.

  30. Gdyby to pozbierać w kupę,
    całuj pan panie Szacki
    abepe Wesołowskiego,
    obywatela Watykanu,
    w środę w doopę.

  31. amon
    11 stycznia o godz. 20:23

    A któż to cię ogranicza w wyborze stylu życia? Ateiści? Rządzili w PRL-u, chcesz posmakować ich wolności wspieranej przez Środę? Katolicy? Rządzą dziś Polską (Tusk-katolik, Komorowski-katolik, Piechociński-katolik) – ich Środa też popiera…

  32. @Tanaka:
    Ująłbym to inaczej.
    Myślę, że Gospodarz wyszedł z założenia, że poglądy religijne przynależą do prywatnej sfery działalności człowieka, a praca do jego działalności publicznej. I te strefy są rozdzielne.
    Problem polega na tym, że to nie jest takie proste.
    Po pierwsze, wątpliwości budzi rozdzielenie obu stref. W ostatnich latach docierały do mnie newsy medialne, jak to ludzie wylatywali ze stanowisk państwowych za (względny) negliż na Facebooku, czy za pochwalny artykuł dotyczący Korei Północnej. (IMHO, rzeczy głupie, ale leżące w ich strefie prywatnej.) Pytanie więc o to, gdzie kończy się w czasach nadmiaru informacji o wszystkich strefa prywatna, a gdzie zaczyna się publiczna i kwestia odpowiedzialności za powagę stanowiska. To narastający problem, a nie widziałem, by podjęto go na serio.
    Po drugie, to kwestia ‚polityczności’ poglądów wiceministra Królikowskiego. Doniesienia medialne wskazują, że nie odwiesza on swoich poglądów na kołku w szatni ministerstwa, ale próbuje wcielać je w życie za pomocą mechanizmów państwa.
    Zostawiając na boku kwestię etyczną oceny postępowania wiceministra Królikowskiego (a występuje ona, bo jeśli domaga się prawa do prywatnych poglądów, to jednocześnie odbiera sobie prawo do stosowania ich w praktyce rządowej — inaczej byłby niekonsekwentny) — skoro poglądy są polityczne, to powinny być oceniane tak, jak wszystkie inne poglądy polityczne. Głosując w wyborach, oczekujemy odpowiedzi, jaka będzie wizja finansowania służby zdrowia, podatków, polityka zagraniczna, itp.. Pytanie (i ocena), czy polityk skierowany na swoje stanowisko przez partię rządzącą realizuje politykę swojej partii, czy politykę opozycji jest najzupełniej na miejscu.
    Wiceminister Królikowski nie raziłby mnie w rządzie, powiedzmy Ryszarda Czarneckiego. Wtedy krytykowałbym, z pozycji politycznych, premiera i partie rządzącą, nie wiceministra, który do takiej układanki zwyczajnie by tam pasował.
    Od rządu Donalda Tuska oczekuje się jednak czegoś innego — jeśli nie liberalizmu, to przynajmniej neutralności światopoglądowej (oprócz zapisanych w konstytucji są jeszcze wymogi demokratycznej woli wyborców).
    Oczywiście, dotyczy to pracy wiceministra — tu nie widzę nawet pola na jego obronę (o ile, rzecz jasna, doniesienia medialne nie były błędne). Przy samej książce można dyskutować, ale tu wracamy na aktualny front praktycznej dyskusji o granicy między poglądami prywatnymi, a publicznymi i pytania o to, co wypada urzędnikowi.

  33. PAK
    13 stycznia o godz. 10:06
    Ująłeś inaczej bardzo podobną treść.
    Oprócz problemu politycznego mamy problem etyczny. Minister zachowujący się tak jak media informują o Królikowskim, dopuszcza się korupcji etycznej. On reprezentuje i służy wyłącznie państwu polskiemu jako jego minister. Ale jeśli swoje katolickie przekonania ciska w publiczne prawo, jeśli różnicuje stosunek do interesantów ich statusem światopoglądowym, jeśli różnicuje swoich podwładnych i budzi klimat prokatolicki w ministerstwie, dopuszcza się korupcji etycznej i łamie konstytucję. Nie kwalifikuje się więc na urzędnika Rzeczpospolitej, a mianowany, powinien być z hukiem wyrzucony, jak wyrzuca się winnych korupcji materialnej i umyślnego łamania prawa.

  34. Człowiek, dla którego tzw. prawo naturalne/boskie jest ponad prawem obowiązującym w państwie demokratycznym, podobno neutralnym światopoglądowo, nie powinien w tym państwie pełnić ważnych funkcji z ramienia rządu.
    Chyba, że na ten okres „zawiesza” swoje poglądy.
    Pan Królikiewicz nie tylko ich nie zawiesił, ale jeszcze je manifestuje.
    Oj, nie ma ostatnio premier Tusk szczęśliwej ręki w doborze współpracowników.
    Tak to jest, gdy się stoi w rozkroku między liberalno-centrowym wyobrażeniem o kierowanej przez siebie partii a dogodzeniem (co by się nie narazić przesadnie) kk.
    Akurat pod tym względem PO i tak nie ma szans ścigać się z PIS i drobnicą prawicową, nie w klechistanie. Ani Rydzyk, ani episkopatowcy i tak nie udzielą mu błogosławieństwa.
    A elektorat centrowy i coraz bardziej antyklerykalny może utracić.
    Ten wpis Gospodarza jest chyba swoistą prowokacją, obroną czegoś, czego obronić się nie da.

css.php