Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

12.08.2013
poniedziałek

Studio nagrań Platformy

12 sierpnia 2013, poniedziałek,

Donald Tusk przestał się spotykać z wyborcami, bo bał się kolejnych pytań „Jak żyć”. Teraz okazuje się, że groźne są dla niego nawet spotkania z działaczami własnej partii.

Gdyby do sytuacji z nagraniem spotkania premiera z działaczami z Dolnego Śląska przyłożyć starą zasadę „Cui prodest”, rzecz byłaby oczywista i stałby za nią bohater nagrania. Posada Pawła Majchera, szefa gabinetu politycznego Bartłomieja Sienkiewicza, według dolnośląskiej PO „pisiora”, jeszcze nigdy nie była tak bezpieczna. Odkąd Tusk na zamkniętym dla mediów – ale nie dyktafonów – spotkaniu powiedział „Pisior, tak? Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem”, Majcher może być spokojny. Nawet gdyby Sienkiewicz chciał go zwolnić, Tusk by go wybronił.

Jednak wersja, że to Majcher nagrał Tuska i przekazał nagranie „Newsweekowi” broni się słabo.

Jakoś nie przekonuje mnie też hipoteza, że to jakiś lokalny działacz umyślił sobie, że nagra Tuska, a potem swój plon odda dziennikarzowi.

Zostają więc dwie teorie spiskowe, obie fatalnie świadczące o stosunkach w Platformie.

Pierwsza możliwość jest taka, że za nagraniem stoją wrogowie Grzegorza Schetyny. Zrobili prowokację, bo liczą na to, że Tusk wyjdzie z tego bez szwanku, będzie za to pamiętał, kto jest szefem PO w regionie. Andrzej Biernat, który bardzo chciałby być drugi po Tusku, już zdążył wskazać, że tłumaczyć się powinien Schetyna.

Druga opcja – za nagraniem stoją ludzie Schetyny. Tak prowadzili rozmowę, żeby premierowi coś się wymsknęło. Ot, na przykład sugestia, że jak szef gabinetu politycznego ministra jest pisiorem, to powinno się go wywalić. Wiadomo, że niewygodny dla Tuska temat przetoczy się przez media. Może uda się skubnąć trochę z i tak kiepskich notowań premiera. Schetyna chce władzy nad PO, a tę zdobędzie tylko wtedy, gdy Tusk osłabnie. Jeśli przyjąć taką wersję, to jest w zasadzie pewne, że zielone światło dla akcji dał Schetyna.

I cóż zrobić, gdybym miał 100 zł i miałbym się zakładać, to całą stówę postawiłbym na ten ostatni wariant. Tylko kurs byłby pewnie niski.

Coś mi mówi, że w partii miłości zaczyna się wojna, przy której walka Tuska z Jarosławem Gowinem była przyjacielskimi kuksańcami.

 

PS Co do warstwy etycznej całej historii – próbowałem się na Tuska oburzyć, ale mi nie wyszło, może przez upały. Majcher został mu przedstawiony jako pisowiec. PiS jest partią, której misją jest odsunięcie od władzy Tuska i której liderzy oskarżają go o współudział w rzekomym zamachu na prezydenta. Gabinet polityczny jednego z najważniejszych ministrów w rządzie to nie jest miejsce dla ludzi Jarosława Kaczyńskiego.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Nie wiem dlaczego Polityce zalezy by umilowany Donek, nie posiadajacy ani kwalifikacji ani doswiadczenia, nawet kioskiem Ruchu nie kierowal, dalej niszczyl zycie 38 mln ludzi i nawet tym jeszcze nie urodzonym.

    Postawa Polityki jest skandalicznie nieodpowiedzialna.

    Gdyby Polityka miala choc zdzieblo rozsadku i poczucia odpowiedzialnosci Polityka wolala by do PO aby sposrod swych 46 tys czlonkow PO wyselekcjonowala kandydatow z kwalifikacjami, doswiadczeniem i wizja dla Polski.

    Popieranie miernot do rzadzenia krajem jest aktem sabotazu najwyzszego szczebla.

  2. Teraz Platforma zbiera owoce swoich brudnych sztuczek z 2005 oraz z Elbląga mogą zwalać na przeciwników i tak nikt w to nie uwierzy.

  3. Cóż, panie redaktorze… Od końca może powiem, że naprawdę nie rozumiem całego oburzenia na sytuację. Może faktycznie sezon ogórkowy robi swoje i coś trzeba na wszystkie strony przewałkować – może i tak. Natomiast w samym nagraniu są rzeczy ważniejsze i ciekawsze, niż kwestia semantyki. Bo przecież larum się zrobiło nie o to, że (1) progi ostrożnościowe w samorządach zostaną zmienione, czy „dyscyplina poluzowana” (a to jest w moim przekonaniu najważniejsze), ani nawet to, że (2) ów pisior na nos premiera długo nie zostanie w gabinecie msw, tylko to, że (3) został określony mianem pisiora. I mnie w tym momencie zastanawia tylko jedno. Skoro właśnie (3) jest „najważniejszym” (a przynajmniej najbardziej eksploatowanym) fragmentem, to świadczy to chyba już o schodzeniu na psy przez rzekomo poważne media. Broni się przed tym Kamil Durczok jak tylko może (wyborcza.pl, ostatnio dziennik.pl), ale dla mnie fakt jest jasny: zmierzamy w stronę infotainmentu.

    I to nie jest jakiś wielki zarzut, w końcu telewizja to jest biznes, prasa to jest biznes. Tylko miałbym później prośbę, by nie rozdzierać później szat.

    Trochę odszedłem od tematu. Ok: nie oburzajmy się pisiory i platfusy. Sami tak mówimy. Są ważniejsze rzeczy do oburzania się.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nie jest ważne kto i po co nagrał, istotne jest kto i co powiedział.

  6. Wytłumaczeniem większości teorii spiskowych jest przypadek, jakoś nie widzę beneficjentów zdarzenia. Skoro można uzasadnić, co autor czyni, że zrobiono ta dla Schetyny jak również przeciw niemu, znaczy się nie Schetyna, głupi nie jest.

  7. Beneficjentem był oczywiście dziennikarz, stawiam stówę, że toon stoi za całym zamieszaniem.
    A skąd wziął, może dyktafon podłożył dzień wcześniej, może się przemycił na spotkanie, może babcia klozetowa…

css.php