18.07.2016
poniedziałek

Marta Kaczyńska kontra Antoni Macierewicz

18 lipca 2016, poniedziałek,

Groteskowy pomysł ministra obrony, by obchodom rocznicy powstania warszawskiego towarzyszyło wspomnienie – w formie apelu poległych – ofiar katastrofy smoleńskiej, mogli do woli krytykować przeciwnicy PiS, a jedyne, co mogli tymi protestami uzyskać, to miano „durniów”, którym poczęstowała ich posłanka PiS Joanna Lichocka [protestowali też – z takim samym skutkiem – publicyści bliżsi partii rządzącej].
Czytaj całość »

28.04.2016
czwartek

Na krzesło, na miesięcznicę, na Nowogrodzką

28 kwietnia 2016, czwartek,

„Fakt” pisze o sześciominutowej wizycie Beaty Szydło w siedzibie PiS. Więcej jest jednak po tym tekście pytań niż odpowiedzi. Dlaczego tylko sześć minut? Gazeta przytomnie zauważa, że nie wiadomo. „Mogło być tak, że przywiozła prezesowi jakiś dokument. Z tą hipotezą jest jednak taki kłopot, że nie miała przy sobie żadnych dokumentów” – czytamy w tabloidzie, co nie rozjaśnia sytuacji.
Czytaj całość »

26.04.2016
wtorek

Po taśmach Grasia

26 kwietnia 2016, wtorek,

Nie podoba mi się rozmowa Pawła Grasia z Janem Kulczykiem, którą nagrał kelner, a upublicznił tygodnik „Do Rzeczy”. Rzecznik rządu Donalda Tuska prosi w niej Jana Kulczyka o interwencję w niemieckiej centrali Axel Springer, czyli wydawcy „Faktu”, który zdaniem Grasia po chamsku traktował córkę Tuska. Niedługo po tej rozmowie stanowisko stracił naczelny „Faktu”.
Czytaj całość »

31.03.2016
czwartek

Karnowskim przeszkadza zaangażowanie dziennikarzy w politykę

31 marca 2016, czwartek,

„Maski opadły”, czytam w portalu braci Karnowskich, a rzeczone maski należą do Justyny Dobrosz-Oracz i Piotra Kraśki, którzy wystąpią na debacie organizowanej przez Platformę z udziałem Grzegorza Schetyny. Oboje dziennikarze stracili pracę w mediach publicznych po nadejściu dobrej zmiany, co prawica przywitała brawami, bo uważała ich za medialne wypustki Platformy.
Czytaj całość »

29.12.2015
wtorek

Jak się Ziobrze poplątały dane

29 grudnia 2015, wtorek,

Zbigniew Ziobro, zaproszony wczoraj na monolog do TVP – wywiadem tego się nie da nazwać – na samym początku z niejaką dumą wyciągnął infografikę z dwoma słupkami. Jeden słupek, słup wręcz, miał obrazować pracowitość sędziów niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, drugi – lenistwo obiboków z al. Szucha.
Czytaj całość »

28.12.2015
poniedziałek

Requiem dla Trybunału

28 grudnia 2015, poniedziałek,

Wolę chyba, gdy władza jest butna, niż gdy władza chce ze mnie zrobić idiotę. W tym sensie wolę Jarosława Kaczyńskiego, który ogłosił, że Trybunał Konstytucyjny to instytucja postkomunistyczna, której trzeba uniemożliwić blokowanie ustaw, od pana prezydenta, który twierdzi, że PiS-owska nowelizacja wzmacnia Trybunał.

Wolę posła PiS, który przyznaje, że Trybunałowi trzeba wybić zęby, od europosła Janusza Wojciechowskiego, który mówi, że PiS swą nowelizacją zbliża standardy polskie do niemieckich.

Dla wszystkich prawników, którym barwy partyjne nie przysłoniły oczu, niezgodność tej nowelizacji z konstytucją jest oczywista.

Wszyscy to pisali, ale warto powtórzyć: ustawa uniemożliwia Trybunałowi pełnienie funkcji, do której został stworzony, czyli pilnowania, by większość sejmowa nie wykraczała poza dane jej ramy. Niezbędnym do tego narzędziem jest kontrola wokandy. W cywilizowanych krajach, do niedawna także w Polsce, to Trybunał decyduje o tym, którymi sprawami powinien zająć się w pierwszej kolejności. Bo sędziowie sądzą w sprawach różnej wagi i w różnym stopniu pilnych. PiS z pomocą prezydenta odebrał właśnie Trybunałowi to narzędzie. To jakby zabrać robotnikowi łopatę i kazać kopać doły.

Oczywiście niezgodne z konstytucją jest wprowadzenie większości dwóch trzecich w miejsce zwykłej; konstytucja wymienia wszystkie przypadki, gdy potrzebna jest większość kwalifikowana, w przeciwnym razie obowiązuje większość zwykła.

Trochę mi żal pana prezydenta, trybiku w PiS-owskiej maszynce, który z kamienną miną wygadywał głupoty i był świadom, że wygaduje głupoty, ale znacznie bardziej żal mi trójpodziału władzy, któremu możemy teraz pomachać na pożegnanie.

PS Oczywiście – przynajmniej tak sądzę – Trybunał zajmie się tą nowelizacją szybciej niż za parę lat, oczywiście ogłosi jej niekonstytucyjność i oczywiście rząd ustami p. Beaty Kempy tego wyroku nie uzna.

PPS W sprawie większości – słusznie dostrzegła Ewa Siedlecka, czego nie zauważył Andrzej Duda ani autor tej notki – PiS wycofał się w końcu z zasady 2/3. A za jej wprowadzenie pochwalił nowelizację prezydent… [jednak słusznie nie dostrzegłem – Ewa Siedlecka tym razem się pomyliła]

4.12.2015
piątek

Dlaczego Pawłowicz nie weszła do Trybunału i o innych, smutniejszych już sprawach

4 grudnia 2015, piątek,

O kryzysie wokół Trybunału pisali już wszyscy i nie mam wiele do dodania; w tym temacie nie podoba mi się niemal nic.

Ani prezydent, który w telewizyjnym orędziu ani słowem nie odniósł się do wyroku Trybunału, a wcześniej chyłkiem, po nocy przyjął ślubowanie sędziów wybranych przez PiS. A jeszcze wcześniej nie przyjął ślubowania trzech legalnie wybranych sędziów. Bo może jest prezydentem wszystkich Polaków, ale niektórych bardziej niż innych.

Ani PiS, który skoczył na Trybunał, by nie przeszkadzał mu w przebudowie państwa. Bo PiS nie rozumie zasady równowagi i podziału władz, bo Sejm jest dla tej partii ponad innymi instytucjami. Dlatego Jarosław Kaczyński przyznał sobie prawo do rozstrzygania co jest konstytucyjne, a także do tego, czy wyroki Trybunału są obowiązujące i ostateczne, czy też – jak to ujął marszałek Marek Kuchciński, ogrodnik z wykształcenia, „mają walor historyczny”. PiS raźno wszedł na ścieżkę posybilizmu prawnego i trochę się obawiam, co jest na końcu tej dróżki.

Ani Kukiz’15, który wspomógł PiS w czasie kryzysu. Szczególnie paskudne były słowa Kornela Morawieckiego o tym, że od prawa ważniejsze jest dobro narodu; dołączył tym samym do wielu legend, które byłoby lepiej, żeby milczały.

Ani Platforma, która cały ten kryzys sprowokowała, skacząc na Trybunał w poprzedniej kadencji, gdy widmo porażki zajrzało jej w oczy. Henryka Krzywonos aluzją do stanu wojennego dołączyła do wielu legend, które itd.

Ani cała klasa polityczna, która przez lata nie stworzyła żadnego dobrego obyczaju, żadnej tradycji wyboru sędziów, której złamanie byłoby teraz oczywiste nie tylko dla przeciwników PiS. Do Trybunału już wcześniej trafiali posłowie rządzących partii, wiceministrowie sprawiedliwości, byli politycy. Już wcześniej ograniczone były możliwości debaty o poglądach kandydatów na było nie było superistotne stanowiska. Teraz PiS robi to wszystko, tylko bardziej, gorzej, z większą ostentacją.

Jedyne co mi się podoba, to fakt, że sędzią nie została Krystyna Pawłowicz. Ale, jak słyszę od posła PiS, nie było to rezultatem krytycznego namysłu Kaczyńskiego nad poziomem pani poseł, lecz skutkiem konfliktu z Markiem Jurkiem. Jedyny poseł Prawicy RP Jan Klawiter nie wszedł bowiem do klubu PiS. Co to ma wspólnego z Pawłowicz? Gdyby poszła do Trybunału, w Sejmie zasiadłby Marian Piłka. A kolejnego niepewnego jurkowca Kaczyński nie chciał.

1.12.2015
wtorek

Zamach na puszczę

1 grudnia 2015, wtorek,

Jan Szyszko, minister środowiska i myśliwy z mentalnością drwala, odwołał właśnie Mirosława Stepaniuka, dyrektora Białowieskiego Parku Narodowego.

Nie za to, że ten za mało dbał o Puszczę Białowieską, lecz za to, że niewystarczająco gorliwie współpracował z Lasami Państwowymi. Bo leśnicy – a Szyszko się z nimi solidaryzuje – widzą w Puszczy skład drewna, a nie najcenniejsze przyrodniczo miejsce w Polsce. Góry, morze i jeziora mają prawie wszyscy, naturalny las niemal z Europy zniknął.

Teraz barbarzyńcy z błogosławieństwem ministra środowiska (już dawno nie „ochrony środowiska”) ostrzą piły.

Zwiększenie wycinki w Puszczy Białowieskiej byłoby zbrodnią na krajobrazie trudniejszą do odwrócenia niż wiele grzechów tej władzy w polityce.

18.11.2015
środa

Platforma oddała debatę walkowerem

18 listopada 2015, środa,

To był raczej smutny dzień dla wszystkich, którym nie odpowiada wizja państwa zaproponowana przez Jarosława Kaczyńskiego. Piszę o Kaczyńskim, bo choć exposé wygłosiła Beata Szydło, to wizję Polski przedstawiła nie ona, lecz prezes PiS w doskonałym retorycznie przemówieniu, na które nie potrafił odpowiedzieć nikt z opozycji.

Lider prawicy wyłożył, jakie będzie państwo pod jego rządami – bardzo polskie, bardzo konserwatywne i bardzo prawicowe, bez żadnych obyczajowych nowinek z Zachodu, być może z nową konstytucją, nieufne wobec Unii, walczące z polonofobią – cokolwiek to znaczy.

Debatę walkowerem oddała Platforma. Bezkrólewie w największej partii opozycyjnej było dziś aż nazbyt widoczne; szef klubu Sławomir Neumann miotał się w swym wystąpieniu, atakując to Szydło, to Kaczyńskiego, to Andrzeja Dudę, ale nie pokazał tak naprawdę konkurencyjnego pomysłu na państwo. Walczący o władzę w partii Grzegorz Schetyna i Tomasz Siemoniak wystąpili w drugoplanowych rolach cząstkowych recenzentów w swoich działkach i nie stworzyli żadnej przeciwwagi dla Kaczyńskiego. Dlaczego w PO nie ma nikogo, kto potrafiłby klarownie powiedzieć Polakom, jakiej chce Polski – oto jest zagadka.

Platforma szeroko otwiera drzwi dla Ryszarda Petru, ale transformacja ekonomisty w polityka zajmie trochę czasu, z czego Kaczyński może się tylko cieszyć.

css.php